Wojciech Bolanowski (1898-1968)
Syn Józefa i Franciszki Filipowicz. Wnuk Michała Wójta.
Urodził się w 1898 na Posadzie Górnej. Zmarł w 1968 roku w Rymanowie-Zdroju.
Pochowany na cmentarzu w Rymanowie
Po ukończeniu szkoły podstawowej uczęszczał przez kilka lat do Gimnazjum w Jaśle. W 1919 roku został powołany do wojska (austriackiego) i służył w artylerii konnej na froncie włoskim. Wojnę zakończył jako dowódca działonu. Po zakończeniu Pierwszej Wojny Światowej wstąpił do Wojska Polskiego i walczył w artylerii konnej w wojnie polsko - bolszewickiej. Do domu powrócił w 1921 roku.
Rok później ożenił się z Eugenią Skrzypczyk-Rucką, która poznał jeszcze przed wojną na zajęciach w Towarzystwie Strzelecko - Sportowym "Sokół" w Rymanowie, gdzie uczęszczała na zajęcia zespołu pieśni i tańca oraz na zajęcia koła gimnastycznego. Wojciech później związał się z "Sokołem", został sekretarzem zarządu do spraw wyszkolenia wojskowego.
Po ślubie Eugenia wyjechała do Zakopanego, gdzie odbyła dwumiesięczny kurs w szkole Domowej Pracy Kobiet, nazywanej często szkołą "pań domu", która prowadziła generałowa Zamojska - starsza siostra Anny Potockiej z Rymanowa.
Marzeniem Wojciecha i Eugenii był własny pensjonat w Rymanowie - Zdroju. Zanim do tego doszło Wojciech wydzierżawił od Jana Potockiego "Gospodę Zdrojową" zlokalizowaną na przeciwko dzisiejszej "Świtezianki". Kilka lat później, w 1927 roku rozpoczęli budowę pensjonatu. Pierwsi gości przyjechali w 1929 roku.
Jesienią 1939 roku pensjonat został zajęty na potrzeby armii niemieckiej. Przebywali w nim ranni żołnierze, początkowa głównie Austriacy.
Po klęsce wrześniowej Wojciech zaangażował się w przerzut polskich żołnierzy przez "zieloną granicę" na Węgry. zaangażowanych w ten proceder było kilka osób z kręgu rodzinnego. Ponieważ Eugenia uznała to za bardzo niebezpieczne wyprowadziła się z dziećmi do rodzinnego domu w Rymanowie. Wkrótce doszło do wpadki i Wojciech został aresztowany. Udało się go uratować dzięki znajomościom i ogromnej łapówce.
Małżeństwo nie przetrwało tej ciężkiej próby i Eugenia po wojnie wyjechała z trójką dzieci do Słupska, a Wojciech nadal mieszkał w "Słonecznej". Udało mu się uratować pensjonat przed upaństwowieniem, ale realia socjalizmu sprawiły, że zdecydował się go sprzedać. Niestety zanim do tego doszło zmarł w 1968 roku.