“Cytat o rodzinie, przodkach, nawiązujący do tła historycznego XVIII i XIX wieku.”
XVIII i XIX wiek
Streszczenie:
Tekst przedstawia szczegółową historię rodu Bolanowskich z Posady Górnej, której odtworzenie było możliwe dzięki analizie ksiąg parafialnych oraz austriackich katastrów z XVIII i XIX wieku. Autor wyodrębnia kluczowe linie rodowe skupione wokół siedmiu historycznych domostw, ze szczególnym uwzględnieniem zamożnych gałęzi „Wójtów” (dom nr 24) oraz „Bogaczy” (dom nr 43). Ważnym elementem narracji jest opis statusu majątkowego przodków, którzy jako chłopi pańszczyźniani użytkowali znaczne areały ziemi, aż do czasu uwłaszczenia w połowie XIX wieku. Historia rodziny przeplata się z losami regionu, wspominając o epidemiach, klęskach żywiołowych oraz wybitnych powinowatych, takich jak rektor Uniwersytetu Lwowskiego, ks. prof. Kazimierz Wajs. Dokument kończy się opisem współczesnej obecności Bolanowskich w różnych częściach Polski i świata oraz zaproszeniem do współtworzenia rodzinnej opowieści. Całość podkreśla silną tożsamość rodu, której symbolem jest istniejące do dziś gospodarstwo „U Wójta”.
XVIII i XIX wiek
Losy rodziny Bolanowskich w XVIII, XIX i XX wieku są możliwe do odtworzenia przede wszystkim dzięki księgom parafialnym rymanowskiego kościoła św. Wawrzyńca. Zostały one założone w 1786 roku wg wzoru narzuconego przez austriackich zaborców. Dzięki temu możemy wyczytać, że Bolanowscy mieszkali we wsi Posada Górna w siedmiu domach, a związki pomiędzy poszczególnym domami (rodzinami) były bliskie (trzymali sobie nawzajem dzieci do chrztu) lub stosunkowo odległe (zawierali pomiędzy sobą małżeństwa). Czy wszyscy wywodzili się od jednego przodka? Tego, ze względu na brak dokumentów nie możemy stwierdzić, ale są pewne poszlaki.
Kolejnymi dokumentami są austriackie księgi katastralne: józefińska (z 1788 roku) i franciszkańska (z lat 1820-1850). Ich nazwy pochodzą od imion cesarzy Austrii, którzy polecili ich sporządzenie. Zwłaszcza ta pierwsza pozwala dokładnie wyliczyć ile ziemi posiadały poszczególne rodziny. Druga podaje tylko wymiar podatkowy, który jest oczywiście pochodną posiadanego majątku. Musimy pamiętać oczywiście cały czas o stanie poddaństwa, więc mówienie o posiadaniu ziemi nie jest adekwatne. Było to użytkowanie i dopiero uwłaszczenie chłopów przeprowadzone w połowie XIX wieku sprawiło, że ziemia stała się własnością uprawiających ją rolników. Nie wszystkie dane można powiązać z dzisiejszymi Bolanowskimi, ale wiele jest jednoznacznych.
Nasi przodkowie mieszkali w Posadzie Górnej w siedmiu domach, które były oznaczone numerami: 11, 12, 14, 24, 40, 43 i 71. Ponadto w domach 23 i 42 mieszkały wdowy, najprawdopodobniej wywodzące się z sąsiednich numerów 24 i 43. Losy rodzin z domów 11 i 12 przeplatają się, podobnie tych z domów 23 i 24. Udało się poukładać rodzinę z domu 24 (oraz 23). Wiemy, że taki numer nosił dom nazywany „Na Górce” lub „U Wójta”, gdzie dzisiaj prowadzone jest gospodarstwo agroturystyczne o tej samej nazwie. Domy numer 11, 12 i 14 z pewnością były zlokalizowane w dolnej części wsi, poniżej cmentarza żydowskiego, przy drodze łączącej ulicę 3 Maja i ulicę Kalwaria (prowadzącą od kościoła wzdłuż cmentarza katolickiego). Nie wiemy gdzie znajdował się dom numer 43, ale znamy potomków wywodzących się z niego. Niestety niewiele wiemy o rodzinach z domów numer 14, 40 i 71.
Najstarsi Bolanowscy
Dwa najważniejsze domy w których mieszkali nasi przodkowie to te oznaczone numerami 24 i 43. Pod 24-ym mieszkało trzech braci: Wojciech (1740–1817), Andrzej (1753–1806) i Paweł (ok. 1755–1786) oraz ich rodzice Maciej i Zofia (1727–1789). Nie mamy zapisów kiedy zmarł Maciej, ale musiał być kilka lat starszy od swojej żony i zapewne wcześniej od niej zmarł.
Wojciech był wójtem Posady Górnej. Poświadcza to jego podpis w księdze katastralnej z 1788 roku (jako wójt był członkiem komisji). Wojciech miał tylko jednego syna Szymona, który z czasem przeniósł się do domu numer 65. Niestety synowie Szymona nie dożyli dorosłości i ta część rodziny wygasła. Z katastru józefińskiego dowiadujemy się, że Wojciech razem z wdową po bracie Pawle mieli 18 hektarów pola. To dzisiaj spory kawałek ziemi, a pod koniec XVIII wieku wręcz olbrzymi! Kataster nie wyszczególnia osobno Andrzeja (nie wiemy dlaczego). Ze względu na pełnioną funkcję Wojciecha nazywamy Wójtem.
Jego młodszy brat Andrzej jest protoplastą wszystkich Bolanowskich wywodzących się z domu numer 24. Andrzej z czasem przejął część ziemi po ojcu. Miał dwóch synów: Tomasza o przydomku Kupiec (1781–1818) i Antoniego (1786–1856). Potomkowie Antoniego z czasem przeniosą się do nowych domów, z których najważniejszym będzie ten o numerze 116, w którym do lat siedemdziesiątych XX wieku funkcjonowała kuźnia, a mieszkających tam Bolanowskich nazywano Kowalami. Z Kowali wywodzą się także nasi kuzyni mieszkający dzisiaj w Łodzi. Aczkolwiek trafili tam bardzo krętą drogą przez Galicję Wschodnią.
Tomasz Kupiec ma jednego syna Andrzeja. Ten z kolei ma czterech synów, którzy przeżyli dzieciństwo i założyli własne rodziny. Najstarszym i zarazem najważniejszym jest Michał z Górki, który przez kilkanaście lat jest wójtem Posady Górnej. Stąd też nazywamy go Michałem Wójtem. W okresie jego życia (ale też jego ojca), w połowie XIX wieku cesarz Austrii dokonuje uwłaszczenia chłopów i znosi pańszczyznę. Legenda rodzinna mówi, że Michał wykorzystuje koniunkturę i dzięki posiadanemu majątkowi zajmuje się handlem parcelami rolnymi. Tych jest wtedy bardzo dużo i są zazwyczaj tanie, gdyż wielu właścicieli nie wytrzymuje realiów gospodarki wolnorynkowej i bankrutuje, a ich ziemia jest wystawiana na licytacjach. Dotyczy to zarówno szlachty, jak i chłopów, którzy w tych latach bez opamiętania zaciągają kredyty.
Salomea Bolanowska z synem Stanisławem i córką Anną, lata 30. XX wieku
Niestety druga połowa XIX wieku obfituje w liczne klęski klimatyczne, zwłaszcza powodzie. W połączeniu z bardzo niską kulturą rolną wywołuje to głód, a w ślad za nim pojawiają się co kilka lat epidemie tyfusu i, najbardziej znane, cholery. Dużo ludzi umiera od chorób, ale skrajna bieda powiązana po prostu z głodem dokłada swoje. Śmiertelność niemowląt i dzieci jest przerażająco wysoka. Ci, którym udało się przeżyć często tracą ziemię. Niektórzy emigrują za ocean. Jedni sprzedają, a inni kupują.
Ciekawostką tych lat jest to, że posiadając 18 hektarów ziemi Wojciech Wójt, Andrzej Protoplasta i ich dzieci mieli obowiązek odrabiać pańszczyznę. Czy robili to osobiście? Trudno w to uwierzyć. Wydaje się, że podnajmowali małorolnych lub wprost bezrolnych chłopów. Realia gospodarki pańszczyźnianej w Rymanowie chyba były dość dobre, gdyż tzw. rabacja galicyjska nie miała tutaj swojego epizodu. Ale już w okolicach Sanoka dochodziło do rozruchów, choć nie na taką skalę jak na ziemi tarnowskiej, gdzie chłopi z zemsty wymordowali prawie 80% właścicieli ziemskich.
Do Michała Wójta jeszcze wrócimy.
Wojciech Wójt nie był jednak pod koniec XVIII wieku najbogatszym chłopem na Posadzie Górnej. Jego kuzyn (można przypuszczać, że brat stryjeczny) Sebastian (1744–1833) miał aż 29 hektarów pola i prawie 12 hektarów łąk. Dlatego też nasz przodek otrzymał przydomek Bogacz. Mieszkał w domu numer 43. Niestety nie znamy jego lokalizacji. Można tylko przypuszczać, że był zlokalizowany mniej więcej na dzisiejszej granicy Posady Górnej i Zdroju po zachodniej stronie rzeki. W tym domu mieszkała także jego matka Regina (1722–1788). O ojcu nie mamy żadnych informacji. Sebastian ma syna Józefa, a ten dwóch synów: Józefa Juniora i Wawrzyńca. Rodzina się licznie rozrodziła, ale wiemy, że potomkowie Juniora żyją dzisiaj w Warszawie, ale pomieszkują także w Rymanowie-Zdroju.
Wojciech Wójt wraz z bratową (wdową po Pawle) oraz Sebastian Bogacz byli właścicielami (znów dodam: użytkownikami) 47 hektarów pól, co stanowiło 11% całej własności chłopskiej, a gdy jeszcze dodamy 12 hektarów łąk Sebastiana (których na Posadzie było bardzo mało), da nam to prawie 15%. Pola dworskie zajmowały 356 hektarów, a proboszcz rymanowski miał „raptem” 25 hektarów. Mamy więc naszych przodków jako chłopów pańszczyźnianych, ale z dużym areałem ziemi. I do jego uprawy zapewne zatrudniali bezrolnych sąsiadów.
Niestety inni Bolanowscy nie mieli tyle szczęścia. Metryka józefińska podaje informację, że Stanisław z domu numer 14 miał zaledwie 0,9 ha pola, 0,5 ha pastwiska, 0,6 ha „krzaków” i ogród. Jakub z domu numer 12 miał jeszcze mniej: 0,3 ha pola, 0,15 ha łąki i ogród. Maciej z domu numer 54 nie miał pola w ogóle. Tutaj należy nadmienić, że zapisy w księgach parafialnych nie są kompatybilne z informacjami z metryk józefińskiej i franciszkańskiej. W metryce dom numer 11 zapisany jest jako „własność” Marcina Sobolewskiego, a wg księgi urodzeń przychodzą tam dzieci Szymona i Agnieszki Bolanowskich. Podobnie jest z domem numer 54. Występuje w metryce józefińskiej, a nie ma go w księgach parafialnych. Bez pomocy potomków trudno to będzie wyjaśnić.
Domy numer 11 i 12 leżały na pewno obok siebie, a zlokalizowane były poniżej cmentarza żydowskiego. Pod 11-tym mieszkał Szymon (1754–1804). Miał jednego dorosłego syna: Marcina Jana (1793–1830), który ożenił się z Franciszką Bolanowską, córką Andrzeja Protoplasty z domu numer 24 (Na Górce). W tym samym czasie „za płotem” pod numerem 12 mieszkał Jakub (1736–1806). Miał syna i wnuki, ale niestety „zniknęły” one z dokumentów (nie ma ich zapisanych jako zmarłych). Być może poszli do wojska, bo na emigrację było jeszcze za wcześnie. Gdy zmarł syn Jakuba, w domu został tylko jeden nieletni jeszcze chłopak. Wtedy wprowadził się tam kuzyn spod 11-tego (Michał – syn Marcina Jana). W obu domach urodziło się bardzo dużo dzieci. Wnuk Marcina Jana o imieniu Andrzej spłodził łącznie 18 dzieci (z dwoma żonami). Niestety duża część tych dzieci zmarła w dzieciństwie. Prawnuk Marcina Jana (Jan) wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i jego potomkowie mieszkają tam do dzisiaj.
Kolejny dom, w którym mieszkali w połowie XVIII wieku Bolanowscy, miał numer 71. Jego „gospodarzem” był Jakub (1745–1795). Znamy cztery pokolenia jego potomków, ale niestety nie znamy tych współcześnie żyjących. Numer domu wskazuje, że mógł być zlokalizowany już „za rzeką”, czyli na wschodnim brzegu Taby (Taboru). Wcześniej wspomniałem, że w domu numer 23 mieszkała Pawłowa, czyli wdowa po Pawle, bracie Wojciecha Wójta i Andrzeja Protoplasty wraz z dziećmi. Udało się powiązać ich z żyjącymi dzisiaj poniżej Kalwarii Bolanowskimi. Podobnie mało wiemy o Bolanowskich z domów numer 14 i 40.
Teraz powróćmy do Michała Wójta z domu numer 24. Urodził się w 1841 roku jako syn chłopa pańszczyźnianego Andrzeja. Zmarł w 1911 roku jako już zapewne były wójt Posady Górnej (podobno pełnił tę funkcję 12 lat). Michał miał czterech braci. Jan (ur. 1844) przeniesie się jakiś czas później do Głębokiego. Potomkowie Jakuba (ur. 1849) odnajdą się na Dolnej Posadzie. Szymon umiera w wieku 23 lat prawdopodobnie jako kawaler. Najmłodszy Józef (ur. 1856) zakupi, zapewne z pomocą brata, ziemię we Wróbliku Szlacheckim. Potomkowie Józefa żyją tam do dzisiaj, podobnie jak potomkowie Jana w Głębokiem.
Willa Słoneczna, lata 30. XX wieku
Michał ożenił się z Filomeną Wajs z Klimkówki, córką Floriana, cieśli i budowniczego, który na własny koszt zbudował drewniany kościół w Klimkówce. Kazimierz, młodszy brat Filomeny, ukończył gimnazjum w Jaśle, a potem wstąpił do wyższego seminarium duchownego w Przemyślu. Po wyświęceniu pracował w galicyjskich parafiach, ale jego zdolności zostały dość szybko zauważone i wysłano go na studia do Innsbrucka, a potem do Rzymu. Powrócił do Polski już jako doktor filozofii i wykładał w seminariach w Przemyślu i we Lwowie. Nieco później został profesorem także na Uniwersytecie Jana Kazimierza, aż w końcu został wybrany rektorem tej uczelni (w roku akademickim 1918/1919). Po przejściu na emeryturę osiadł w Klimkówce i tam zmarł. Michał Wójt zmarł w 1911 roku, a jego żona Filomena w 1920. Mszę pogrzebową odprawiał proboszcz rymanowski wspólnie z księdzem profesorem Wajsem.
Michał miał siedmioro dzieci (w tym pięciu synów). Najstarszy Józef (1865–1913) przeniósł się do nowego domu. Jego syn Wojciech (1898–1968) zapisał się w historii Rymanowa-Zdroju jako budowniczy willi „Słoneczna”. Kolejny syn Jan (1873–1934) otrzymuje od ojca ziemię w Ladzinie. Z pomocą firmy budowlanej Wajsów buduje nowy dom i przenosi się tam z rodziną. Potomkowie mieszkają tam do dzisiaj. Kolejny syn to Paweł (1876–1942). Pozostaje z ojcem w domu „Na Górce”, gdzie do dzisiaj mieszkają jego prawnuki. Najmłodszy syn Michała Wójta to Wojciech (1879–1941). W latach międzywojennych przeprowadza się w okolice Zaleszczyk. Po napaści ZSRR na Polskę w 1939 roku zostaje wraz z rodziną wywieziony na wschód, gdzie niestety umiera.
Bolanowscy mieszkali przede wszystkim na Posadzie Górnej. W Rymanowie pojawili się dopiero w latach 80-tych XIX wieku. Na Posadzie Dolnej w tym samym czasie zamieszkują już w sześciu domach. Z ksiąg parafialnych znamy ich imiona oraz następstwo przez 2-3 pokolenia, ale dzisiejszych potomków udało się ustalić tylko dla jednej rodziny – wywodzącej się z domu numer 7. Mieszkał tam Marcin z żoną Julianną, a rodzina z czasem dorobiła się przydomka Godok.
Jeszcze bardziej trudna do opisania jest pozycja Bolanowskich z Głębokiego. Mamy niestety tylko fragmentaryczne informacje z ksiąg parafialnych. Nie przeglądaliśmy także metryk katastralnych. Nie mamy stuprocentowej pewności, że wszyscy Bolanowscy z tej wsi są potomkami Jana (brata Michała Wójta z Posady Górnej), ale na pewno niektórzy tak. Kościół w czasie wojny spłonął, podobno księgi metrykalne także…
Takie historie może opisać każda rodzina, nie tylko Bolanowskich. Ale przynajmniej wśród potomków Michała Wójta jest ona na tyle żywa, że gospodarstwo agroturystyczne Na Górce nosi nazwę „U Wójta”. Chcielibyśmy, aby ta strona stała się miejscem, gdzie swoją opowieść mógł dopisać każdy Bolanowski. A tych w Polsce żyje prawie siedmiuset. Jeśli dodamy do tego kobiety, które po ślubie zmieniły nazwisko oraz naszych „kuzynów” za granicą, znajdzie się ponad tysiąc Bolanowskich.